Strona główna Pomoc Szukaj Zaloguj się Rejestracja

+  Forum lucznicze
|-+  Tematy ogólne
| |-+  wszystkie inne tematy związane z łucznictwem ;)
| | |-+  Udało się zapolować
« poprzedni następny »
Strony: [1] 2 3 Drukuj
Autor Wątek: Udało się zapolować  (Przeczytany 1359 razy)
staphylococcus
Umiarkowany wygłaszacz opinii
**
wiadomości: 56


Zobacz profil Email
« : Luty 05, 2012, 03:45:41 »

No to wróciliśmy z tarczą. Każdy "pozyskał" po jednym dziku aczkolwiek różnymi metodami z zasiadki na drzewie i z podchodu. A warunki były sakramencko ciężkie. Mrozy do -18 i wiatr.  Teraz ten odważniejszy pichci na swojej kuchni zdobyczne mięsiwo. I powiem Wam, że całość 3-dniowego legalnego polowania na Słowacji kosztowała nas, łącznie z dojazdem po 450 euro na głowę. Następny wyjazd prawdopodobnie jesienią, bo wtedy można polować na zwierzynę płową. Ach te wędrówki po lesie ... . 
Zapisane

Wyrzutnie:
Hoyt contender elite, sureloc + viper
mathews Z7 Extreme Axcel Armotech-HD
Monster
Gość
« Odpowiedz #1 : Luty 05, 2012, 04:12:25 »

Teraz ten odważniejszy

Jaki tam odważniejszy - po prostu tak paskudny (wystarczy spojrzeć na moje zdjęcie umieszczone obok w awatarze Mrugnięcie), że szarżująca w obronie swego potomstwa potężna locha prowadząca watahę gdy zobaczyła z bliska mój szkaradny pysk zwiała w ostatniej chwili z przerażenia Duży uśmiech Ten atak lochy był w czasie tej wyprawy najbardziej emocjonujący, choć wtedy powstrzymałem się od strzału - nie strzela się z łuku do biegnącej zwierzyny i już. Jakby była tak ślepa, żę by tak paskudnej facjaty się nie przestraszyła - to już miałem na wszelki wypadek przygotowany potężny nóż.
Zapisane
preddy
Umiarkowany wygłaszacz opinii
**
wiadomości: 89


Walk Softly... And Carry A Big Gun


Zobacz profil Email
« Odpowiedz #2 : Luty 05, 2012, 05:59:36 »

Witam.
Szczegółów nie znam, ale jeśli to polowanie zawierało w sobie KOMPLETNE pozyskanie zwierzyny - gratuluję. I proponuję braci łowiecko-łuczniczej wziąć przykład.
Pozdrawiam.
Zapisane

Taki recurve w liście...

Mam też czapkę Hoyt'a camo...Uśmiech
Monster
Gość
« Odpowiedz #3 : Luty 05, 2012, 07:15:56 »

KOMPLETNE pozyskanie - czyli łącznie z konsumpcją. Natychmiast przyrządzony gulasz z podrobów własnostrzalnie pozyskanego dziczka, choć dla osób postronnych pewnie paskudny - smakował jak pokarm bogów. Mniam, mniam Język Mięsiwko już jest w zamrażarce, upiekę na specjalną okazję.
Szczegóły będą wkrótce na portalu:
www.bowhunting.pl

A teraz dla zaostrzenia apetytu na opowieści bowhunterskie mogę pokazać ciekawy strzał:
Trafienie z wysokiego stanowiska skośnie od góry od strony gwizdu, ostry tnący grot przebija skórę grzbietu, piersiowy odcinek kręgosłupa (przecinając całkowicie rdzeń kręgowy powodując przez to natychmiastowy paraliż), lewe płuco (co daje odmę otwierającą przestrzeń do wewnętrznego wykrwawienia), aortę piersiową (potężne błyskawiczne krwawienie, bo nienaruszone serce nadal szybko pompuje), przeponę (otworzone przejście dla farby między jamą opłucnej a jamą otrzewnej), kawałek wątroby, i jelita (wykrwawia się nie tylko do jamy otrzewnej, ale i do wnętrza jelit). Tak trafiony zwierz pada w miejscu trafienia (nie przebiega nawet jednego metra) i wykrwawia się do wewnątrz w moment - po ok. 10 sekundach traci przytomność, a po dwóch minutach jest na 100% martwy. Strzał najskuteczniejszy i najbardziej etyczny z możliwych. Po prostu "perfektny vystrel". Podczas patroszenia po rozcięciu brzucha wylewa się ponad 2 litry farby.

I tylko jedno dziwi - cóż na tym zdjęciu robi karteczka z napisem "jopsa" ?? Szok  Mrugnięcie Kto ją tam podrzucił i w jakim celu? Wszak ten "jopsa" w opinii wielu tutejszych forumowych autorytetów w ogóle strzelać z łuku nie potrafi Duży uśmiech Język


P.S. Mam nadzieję, że jesienią pojedziemy znów polować w liczniejszym gronie. Kolega staphylococcus jest nie tylko świetnym kompanem, ale i współłowcą (współpraca między nami w czasie "cichego pędzenia" była wzorcowa) - lecz Słowacy dziwili się, czemu nas jest tylko dwóch...
« Ostatnia zmiana: Luty 05, 2012, 08:16:33 wysłane przez Monster » Zapisane
forlorn
TurboDymoDyskutant
****
wiadomości: 407



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #4 : Luty 05, 2012, 08:01:29 »

gratulacje! pogoda też wam "dopisała" no ale trzeba sobie radzić w każdych warunkach! Uśmiech
Zapisane

Maxxis 35, 60# 28"
Spigrelli Magnetic
Tru Ball Copperhead, Tru Ball HT
Easton Excel 400,ST Epic 400
HHA DS XL 5019
staphylococcus
Umiarkowany wygłaszacz opinii
**
wiadomości: 56


Zobacz profil Email
« Odpowiedz #5 : Luty 05, 2012, 09:57:28 »

Sorki ale uprzedzając mogące pojawić się nieprzychylne uwagi chciałbym dodać, że ten wyjazd wiele nas nauczył.  Nie biegaliśmy po lesie wymachując łukami i strzelając na ślepo. To była ciężka próba. Codzienne skradanie się w kilusethektarowym lesie przez wiele godzin nauczyło nas poszanowania dla zwierzyny, której czujność i przebiegłość jest niesamowita. Każdy z nas kilkukrotnie zrezygnował ze strzału, ku zdumieniu towarzyszących nam czasami myśliwych. A dlaczego ? Odpowiedź jest prosta ! Nie chodziło bynajmniej o koszty, chodziło o brak 100% jego skuteczności. Oddaliśmy w lesie PO JEDNYM STRZALE z których jesteśmy zadowoleni, a dumni z tych, przed oddaniem których powstrzymaliśmy się i oby ta mądrość była dana wszystkim, którzy wybierają się na polowanie z łukiem.
Zapisane

Wyrzutnie:
Hoyt contender elite, sureloc + viper
mathews Z7 Extreme Axcel Armotech-HD
Monster
Gość
« Odpowiedz #6 : Luty 05, 2012, 10:55:14 »

zwierzyny, której czujność i przebiegłość jest niesamowita.

"Niesamowita" to mało powiedziane. Słowacki organizator przestrzegał nas, że warunki będą ekstremalnie trudne; nawet trudniejsze, niż polowanie w terenie otwartym - i radził byśmy poczekali aż spadnie duży śnieg. Nie bardzo wierzyliśmy, a to była prawda:

1. Mimo siarczystego mrozu było bardzo mało śniegu - czyli mnóstwo leżącego wszędzie pożywienia dla dzików. Przerażenie nas ogarniało, gdy chodziliśmy nie po tonach - lecz po setkach ton żołędzi. Na skrajach zarośli były posadzone drzewa owocowe - dziki miały dość opadniętych jabłek, gruszek, orzechów. W tej sytuacji wysypana w nęciskach kukurydza nie była dostatecznie silnym wabikiem. Jedną noc tkwiłem na ambonie widząc cały czas cztery dziki cierpliwie stojące w odległości niecałych 100 metrów, które spokojnie czekały aż sobie pójdę.
Nie dało się chodzić bezszelestnie. Tam gdzie były resztki śniegu skrzypiał on niemiłosiernie (tak był zmrożony). Gdzie nie było śniegu - były stosy niegdyś wilgotnych, teraz zmrożonych liści. Każdy krok to hałas. I nie było na krzakach listowia, za którym by można było się ukryć.

2. Teren był górski. Między najwyższym a najniższym miejscem była różnica w pionie aż 300 metrów. Do tego poprzecinany głębokimi i stromymi jarami. Wiatr w tych miejscach "kręcił", przez co nie dało się na spokojnie robić podchodu stale pod wiatr.

3. Było już po sezonie, czyli przetrwały dotychczasowe polowania tylko najbardziej czujne osobniki. Dzików było ponad 2 razy mniej, niż wczesną jesienią - te mniej ostrożne już wystrzelano.
W dniu naszego przyjazdu wybrał się na wieczorno-nocną zasiadkę zawodowy bowhunter, żyjący z organizowania wypraw do Afryki i Kanady dla Słowaków i Austriaków. I spudłował. Ułamek sekundy przed strzałem włączył latarkę na stabilizatorze - lecz gdy strzała doleciała, dzika już tam nie było. Te cholery nawet poznawały włączanie światła z barwnymi filtrami!
Zajrzeliśmy po jego powrocie do "Knihi polovnych reviroch" (czy jak to się po słowacku nazywało) - i mina nam zrzedła. Od sześciu dni było 14 wyjść na polowania (2 z łukiem, 12 z bronią palną) - i jedno pudło, jedno zranienie... i żadnego skutecznego trafienia!!!

Lecz w końcu każdy z nas (dwóch słowackich bowhunterów i my) zaliczył celne trafienie. Nie umiejętnościami strzeleckimi, lecz myśleniem. W końcu słowo "myślistwo" pochodzi od "myślenia", a nie od bezmyślnej naparzanki. Wieczorne narady jak te dziki przechytrzyć były równie ciekawe jak samo polowanie.
A jak je przechytrzyliśmy - o tym będzie artykulik na www.bowhunting.pl
Zapisane
Grzegorz Gierek
Początkujacy forumowicz
*
wiadomości: 33


Zobacz profil
« Odpowiedz #7 : Luty 06, 2012, 07:57:11 »

Gratuluje inicjatywy oraz ... przelatka. Szacunek za polowanie w takich warunkach. Mi zeszłej nocy -23 dało się we znaki w lesie i pomimo prób (lufowych) wróciliśmy "bez tarczy". Co tu mówić o podejściu zwierza na 30 metrów. Dobra robota.
Może mały trening w Grzybowie w przyszłą sobotę ?
Zapisane
Monster
Gość
« Odpowiedz #8 : Luty 07, 2012, 08:38:24 »

Gratuluje inicjatywy oraz ... przelatka. Szacunek za polowanie w takich warunkach. Mi zeszłej nocy -23 dało się we znaki w lesie i pomimo prób (lufowych) wróciliśmy "bez tarczy". Co tu mówić o podejściu zwierza na 30 metrów. Dobra robota.
Może mały trening w Grzybowie w przyszłą sobotę ?

Cześć Grzesiek!
To nie był formalnie przelatek, w lutym jest traktowany jeszcze jako warchlak (choć ważył jak przelatek, po wypatroszeniu 28 kg). Jarka był trochę mniejszy. Przelatka niestety spłoszył mi na podchodzie przydzielony słowacki przewodnik, super fajny gość, ale niestety mający doświadczenie tylko w polowaniach "lufowych".
Nie strzeliłem do niego z 30 metrów, lecz zaledwie 12-stu, od góry. Oczywiście dużo szczęścia... lecz szczęściu trzeba pomagać Mrugnięcie

1. Po pierwsze dobrze dobrałem celownik na polowanie nocne. Małe piny i możliwość płynnego ustawienia oświetlenia pinów na absolutne minimum. Peter nie miał takiej funkcji - i nadmiar światła z pinów na nocnej zasiadce go oślepił (a miał ich aż sześć). Wymontowałem najniższy pin, by ich nadmiar nie dekoncentrował. No i miałem dobry przegląd w celowniku - fluorescencja, duża średnica, bez wysięgnika i wielki peep-sight.

2. Z wielu stanowisk wybrałem to, gdzie było trochę śniegu z którym ciemna sylwetka dzika kontrastowała i docierało na ziemię światło księżyca. To wszystko pozwoliło mi pewnie strzelić w nocy bez sztucznego światła.
 
3. Stanowisko było bardzo małe, dla "lufowców". Kolejny raz błogosławiłem wybór Z7 Xtreme, bo z większym łukiem bym się tam nie zmieścił.

A co do zawodów 3D w Grzybowie...
Wybacz, chętnie bym się z Tobą spotkał - ale nie biorę z zasady udziału w zawodach. Raz że szkoda pieniędzy - to, co bym wydał na dojazd do Grzybowa wystarczy na pozyskanie następnego słowackiego zwierza, a milionerem nie jestem.

A po drugie - uważam, że zawody 3D uczą złych nawyków, które przeszkadzają w późniejszym polowaniu. Tam na Słowacji okazało się, że to nie tylko moja fanaberia - słowaccy bowhunterzy którzy z nami polowali również z zasady nie biorą udziału w żadnych zawodach. Świetnie się z nimi rozumieliśmy. Po przyjeździe Jura (organizator, zawodowy bowhunter) prosił byśmy pokazali nasze łuki. Wyciagamy z obawą - a nuż będzie ochrzan, jak na tutejszym forum, że nasze Mathewsy Z7 Xtreme są za małe? A Jura ze śmiechem wyciąga... swojego Z7 Xtreme Duży uśmiech
 
Dlatego może zobaczymy się... ale na jesiennym polowaniu? Będzie jeszcze taniej, wyczailiśmy tańszy nocleg, a jak nas pojedzie więcej - będzie jeszcze tańszy dojazd.

Lovu zdar!
Zapisane
bodzio-Bogdan Guminski
TurboDymoDyskutant
****
wiadomości: 216


Zobacz profil WWW Email
« Odpowiedz #9 : Luty 07, 2012, 10:30:52 »

Witam.

Gratuluje polowania.

a teraz male sprostowanie odnosnie Grzybowa ,to nie są zawody 3D tylko ,zawody tarczowe Field
Zapisane

Samick SkB 55#
Samick Vision +Ramiona Fiber 38#, Basic 32#
Grozer Asyryjski 46#
Diana Lukbis  24#
Strzaly Cedrowe
Strzaly carbonowe Stepic 500
Strzaly carbonowe Beman Flasch 630
Strzaly carbonowe Black Max Elite 500
Degusti
Umiarkowany wygłaszacz opinii
**
wiadomości: 85



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #10 : Luty 07, 2012, 04:22:00 »

Gratulacje Panowie, można tylko pozazdrościć!!

Czekam na pełny opis polowania  Uśmiech
Zapisane

łuk-PSE X-FORCE GX6 75# 29'
celownik-TROPHY RIDGE HITMAN 5
podstawka-ULTRA REST QUAD HUNTER
stabilizator-SVL S-COIL XL 7"
strzały-EASTON AXIS 300 (495 grain-290 fps)
kołczan-BOHNING JACK PINE 5
spust-TRU-FIRE PATRIOT
Piotr Knapczyk
PBA
Dyskutant z doświadczeniem
*
wiadomości: 167


Zobacz profil
« Odpowiedz #11 : Luty 07, 2012, 07:56:37 »

Także gratuluję zasmakowania pierwszej łowieckiej przygody.
No no. Tradycja mówi że przy pierwszej grubej zwierzynie, trzeba twarz nemroda wysmarowac farbą.
Warchlaki "WSADOWE", pewnie tłuściutkie?
Polecam zrobic smalec z majerankiem. Pychota.
DB
Zapisane

Bear Carnage 70#
Mathews Monster 6 70#
Świstak
TurboDymoDyskutant
****
wiadomości: 225



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #12 : Luty 07, 2012, 09:20:30 »

GRATULACJE!
Zapisane

Samick Woodsman 50#
PP
PBA
TurboDymoDyskutant
*
wiadomości: 719



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #13 : Luty 07, 2012, 09:35:33 »

Również Gratuluję sukcesu na łowach Uśmiech

Dobrze, że sprzęt się sprawdził.
Czekamy na obszerniejszy artykuł na temat tej wyprawy, mam nadzieję na fotorelację z oprawiania dziczka.
Zapisane

gumka-recepturka i wykałaczki >>>-------->  >>>-------->  >>>-------->  >>>-------->  >>>-------->  >>>-------->  >>>-------->  >>>-------->  A7 i A8  >>>-------->  >>>-------->  >>>-------->  >>>-------->  >>>-------->  Piotr Pietraszun
tomo
TurboDymoDyskutant
****
wiadomości: 397


Zobacz profil
« Odpowiedz #14 : Luty 07, 2012, 11:04:20 »

Chcieliście z łukiem zapolować to zapolowaliście - super , marzenia trzeba realizować.
I rzeczywiście zostaliście pierwszymi bowhunterami z kraju i udowodniliście, że nie są potrzebne żadne kursy, stowarzyszenia i ta cała ideologiczno=polityczna otoczka, aby z łukiem zapolować.
Moim zdaniem tak to powinno wyglądać. Masz pieniądze, opłacasz polowanie i jest OK.
Szkoda tylko tych niepotrzebnych uszczypliwości jakie  czytałem zanim zostały usunięte.
I w sumie gratuluję, pomiomo, że ja bym raczej do zwierzaka nie strzelił.
Pozdrawiam
Zapisane

APEX 7 ,29 cali, 60#: Magnetic Spigarelli, Viper 5 pins, stabiliz. no name,  Lightspeed
APEX 8 ,29 cali, 60#: Trophy Taker, Surelock z lipkiem CBE, Toxconic 5 pins+szkło , stabiliz. no name, ACG
Spusty Target 3,Tru Ball HT i 2 nadgarstkowe
Genesis Pro
Strony: [1] 2 3 Drukuj 
« poprzedni następny »
Skocz do:  


Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji

Działa na MySQL Działa na PHP Powered by SMF 1.1.11 | SMF © 2006, Simple Machines LLC
Seo4Smf v0.2 © Webmaster's Talks
Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!