Forum lucznicze

Zaloguj się lub zarejestruj.

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Szukanie zaawansowane  

Aktualności:

Zapraszamy do rejestracji!

Autor Wątek: Z łukiem za granicę  (Przeczytany 1863 razy)

Munin

  • Stały bywalec
  • ****
  • Wiadomości: 1563
Odp: Z łukiem za granicę
« Odpowiedź #15 dnia: Maj 21, 2018, 11:46:24 pm »

Piszesz o hiszpanii, czy unii w ogólności?
Akurat to pisałem o Hiszpanii ale i nie tylko, średnio kilka razy w roku zmieniam kraj przebywania i znaczna część moich narzędzi pracy jeździ ze mną w tym kilka łuków.

No przecież siekiera to nie broń, tylko narzędzie ;D
Niby racja ale ile osób w ostatnim roku zginęło od broni (łuku) a ile od narzędzia (siekiery)?

@Myon pytanie dotyczyło przewiezienia łuku przez granicę a ilu początkujących podróżuje z łukami? Czyli jadąc na turniej do Hiszpanii muszę mieć skończony ich kurs dla początkujących bo inaczej będę miał problemy podczas rutynowej kontroli? Jeśli tak jest rzeczywiście to są jaja jakieś.
Zapisane

Myon

  • Nowicjusz
  • *
  • Wiadomości: 18
Odp: Z łukiem za granicę
« Odpowiedź #16 dnia: Maj 22, 2018, 08:54:17 am »

Nie wiem po co marnowałem czas na poprzedni post, skoro i tak wiesz co jest sensowne, a co jest jajami, 'bo tak'.
Z tą siekierą i łukiem to też niezły whataboutism i strawman w jednym.

Meh.
Zapisane

Munin

  • Stały bywalec
  • ****
  • Wiadomości: 1563
Odp: Z łukiem za granicę
« Odpowiedź #17 dnia: Maj 22, 2018, 10:50:48 am »

Z mojego punktu widzenia są to jaja ponieważ od ponad ćwierć wieku strzelam z łuku, od dekady jestem zawodowym myśliwym zajmującym się likwidacją szkodników w terenie z urbanizowanym gdzie jest zazwyczaj zakaz używania broni palnej, do tego mam certyfikaty trenera łucznictwa z Anglii, Francji i Irlandii. I teraz w takiej Hiszpanii jakiś gliniarz będzie mnie po sądach ciągał bo nie mam hiszpańskiego certyfikatu potwierdzającego odbyty u nich kurs dla początkujących. Masz rację, to nie są jaja, to jest arogancja.
Jak już wspominałem byłem kontrolowany w Hiszpanii i przez służby graniczne i przez policję i żadna z tych służb nie wymagała odemnie rzeczy o których piszesz. Być może jakbym miał wygląd przeciętnego dwudziestolatka to sprawa wyglądałaby tak jak to opisujesz, ale przy wieku lat 60-iu i posiadaniu kilku dość egzotycznych sprzętów w bagażniku policję bardziej interesowała legalność pochodzenia sprzętu niż umiejętność obchodzenia się z nim.
« Ostatnia zmiana: Maj 22, 2018, 10:58:07 am wysłana przez Munin »
Zapisane